Pierwszą żoną dziennikarza była Anna Zejdler, z którą ma syna Maksymiliana (18 l.), a z drugą, Anną Nowak-Ibisz (52 l.), ma syna Vincenta (12 l.).
To go jednak nie zdemotywowało: Szymon Hołownia kontynuował swoją pracę, która w listopadzie 2023 r. zaowocowała mianowaniem go marszałkiem Sejmu. W jego życiu prywatnym również wszystko wydaje się układać. Z żoną Urszulą Brzezińską-Hołownią tworzą od ponad siedmiu lat zgraną parę. Razem wychowują dwójkę dzieci.
Borowce. Mija rok od potwornej zbrodni. Jacek Jaworek wciąż nieuchwytny! Pomad rok temu małą wieś Borowce pod Częstochową wstrząsnęła potworna zbrodnia. 10 lipca Jacek Jaworek (53 l
4/4 Mateusz Morawiecki z żoną Iwoną Morawiecką i dziećmi, córką Magdą i synem Ignacym, w lokalu wyborczym 15 października 2023 r. Piotr Molęcki / East News Dziękujemy, że
W Zakopanem jadło się u Jędrusia a Warszawie- w Europejskim. Fabuła całkiem interesująca, bohaterowie sympatyczni (tym razem słaby, rozlazły facet z silną, twardo stąpającą po ziemi żoną -fajną babką). Trup jest, jeden starczy, ale czytam ten czar PRL-u głównie z chęci powrotu do lat dzieciństwa i młodości.
Jacek Zejdler zaangażowany był w działalność łódzkiego KOR, zbierał podpisy pod listem protestacyjnym do Sejmu w obronie ofiar tzw. wypadków czerwcowych z 1976 roku, co było wówczas niebywałym aktem odwagi. Jacek Zejdler organizował w Łodzi Mszę żałobną w intencji Stanisława Pyjasa, zamordowanego przez Służbę Bezpieczeństwa.
Tydzień przed śmiercią Jacek Zejdler pojechał do Łodzi, aby spotkać się z żoną. Rozmowa z małżonką najwyraźniej nie dodała mu otuchy, bowiem do Opola wrócił jeszcze bardziej załamany.
Jacek Laskowski. Data i miejsce urodzenia. 1 czerwca 1967. Warszawa. Zawód, zajęcie. lekarz, dziennikarz sportowy, prezenter. Multimedia w Wikimedia Commons. Cytaty w Wikicytatach. Jacek Laskowski (ur. 1 czerwca 1967 w Warszawie) – polski komentator sportowy, dziennikarz, prezenter telewizyjny [1] i lekarz .
Anna Zejdler i Krzysztof Ibisz. Razem z Ibiszem pojawiała się na salonach już jako jego była żona. Wyglądało na to, że świetnie się dogadują i darzą szacunkiem. Teraz dowiadujemy się
Jacek Łukawski w Lublinie (2016) Data i miejsce urodzenia. 27 lutego 1980. Kielce. Dziedzina sztuki. fantastyka, powieść kryminalna. Multimedia w Wikimedia Commons. Cytaty w Wikicytatach. Jacek Łukawski (ur. 27 lutego 1980 w Kielcach) – polski pisarz, publicysta i wydawca.
SWgQF9. Anna Zejdler-Ibisz - kim jest była żona znanego prezentera telewizyjnego, który w miarę upływu lat wciąż młodnieje? Ślub pary był jednym z najgłośniejszych wydarzeń w polskich show-biznesie pod koniec lat 90. XX wieku. Ceremonię na żywo transmitowało nawet TVN. Co skłoniło parę do rozwodu? I jak ułożyła sobie życie Anna Ibisz po rozstaniu z mężem?Anna Zejdler-Ibisz: wiek, więcej informacji o dziennikarceAnna Zejdler-Ibisz jest jedenaście lat młodsza od swojego byłego męża, ma dziś 43 lata. Nie ma w Polsce osoby, która nie znałaby Krzysztofa Ibisza - to dziennikarz, prezenter telewizyjny i prawdziwa osobowość medialna. Czym obecnie zajmuje się jego była żona? Anna Zejdler-Ibisz jest redaktor naczelną Gali oraz InStyle. Wcześniej pracowała między innymi w czasopismach: Joy, Shape, czy Voyage. Jak sama siebie opisuje, jest "znawczynią mody, miłośniczką zwierząt. Uzależniona od kolorowych magazynów i zielonej herbaty. W życiu kieruje się zasadą: szczęście to wybór". Dziennikarka zajmuje się również projektowaniem i sprzedażą damskich torebek. Przez jakiś czas razem z byłym mężem prowadziła program lifestylowy Studio weekend w telewizji Polsat. - Oczywiście, Krzysztof się mną opiekuje. Przywozi do studia, odwozi. Ma przygotowane karteczki i flamastry do podkreślania tekstu. Zawsze ma dla mnie kanapkę. Na każdym kroku dba o mój komfort, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Jest lepiej niż się spodziewałam - mówiła współprowadząca Ibisza z Anną ZejdlerKrzysztof Ibisz poznał swoją przyszłą żonę Annę Zejdler dzięki znanemu fotografowi Marcinowi Tyszce. To właśnie on przedstawił sobie tych dwojga. Kobieta była wówczas dwudziestodwuletnią studentką prawa na Uniwersytecie Warszawskim, natomiast prezenter był już po trzydziestce. Ich ślub był najbardziej sensacyjnym wydarzeniem w polskim show-biznesie w 1998 roku. 5 września ceremonia była transmitowana na żywo przez stację TVN. Na Krakowskim Przedmieściu zebrał się tłum ludzi, żeby zobaczyć parę młodą. Dwa lata później urodził im się syn Maksymilian, który obecnie ma już prawie 20 lat. Miłość, choć wielka i medialna, nie trwała zbyt długo, małżeństwo rozstało się po sześciu latach wspólnego życia. Mimo iż ślub był medialny, rozwód odbył się bez obecności mediów. Para spokojnie ustaliła zasady opieki nad synem. - Minęło tak dużo czasu, że łatwo jest wejść w taką relację. Przyjaźnimy się, wychowujemy syna, wspólnie spędzamy czas - mówił cały czas utrzymuje wzorowe relacje, wspólnie spędzają czas z synem i wspierają swoje medialne kariery. Anna Zejdler-Ibisz zawsze może prosić o radę i wsparcie swojego byłego męża, podobnie jak i on. Niedawno wspólnie świętowali osiemnaste urodziny syna TAKŻE NA Tomka ze Złotopolskich? Wiemy czym się dzisiaj zajmuje Piotr SzwedesKim jest Paweł z Warsaw Shore? Jak ma na nazwisko on i Ewelina?Mieczysław Hryniewicz: życie prywatne. Gdzie mieszka aktor "Na Wspólnej"?Przemek Kossakowski - tatuaże. Co oznaczają tatuaże partnera Martyny Wojciechowskiej?Które polskie gwiazdy wystąpiły na okładkach Playboya? Niektóre nazwiska mogą zaskoczyć
Wiedzieliście, że się przyjaźnią? Niedawno pisaliśmy, że Krzysztof Ibisz uświetnił finał „Top Model”. Czekał tam na widowni z pięknym bukietem róż na swoją obecną żonę – Joannę Kudzbalską. Jednak Joanna nie jest pierwszą żoną celebryty. Przypomniała o tym mama Marcina Tyszki, której siedząc na widowni obok słynnego prezentera zebrało się na wspominki. Trzy raz żonaty. Krzysztof Ibisz zanim ożenił się z Joanną Kudzbalską był dwukrotnie żonaty. Pierwszy raz na ślubnym kobiercu Ibisz stanął w 1998 roku. Jego wybranką była Anna Zejdler, którą jak ujawnia Mira Tyszka, poznał dzięki znanemu fotografowi Marcinowi Tyszce. Krzysztof Ibisz z żoną na finale „Top Model”. Zobaczcie, z czym na nią czekał! Dziś oglądałam powtórkę @topmodelpolskatvn . Na żywo za dużo nie pamiętam, posadzono mnie obok Pana @krzysztof_ibisz_official . Ależ z Niego czarująca gaduła, chichotaliśmy cały wieczór, wrócilo wiele wspomnień. Poznaliśmy się ponad ćwierć wieku temu. Marcinek przyjaźnił się z fantastyczną @anna_zejdler , robił z nią pierwsze sesje oraz okładkę do Pani. Pani wisiała sobie w ramce na ścianie w kuchni gdzie Synek miał mini studio. Krzyś wpadł na zdjęcia, zaintrygował się tajemniczą brunetką z okladki. Marcinek postanowił Państwa zapoznać ze sobą, na tyle skutecznie, że w 1998 roku odbył się huczny ślub transmitowany na żywo w TVN( właśnie znalazłam kasetę VHS z nagraniem ) Wtedy to były pionierskie działania, na długo przed show Kardaszianek, a może podpatrzyły relację w polskiej Tv i skopiowały pomysł w Ameryce ? Byliśmy z Romkiem na ceremonii. Marcinek wystroił się w biały garnitur i goście mylili go z druhnami. Zawsze mówiłam, że biel tylko dla panny młodej. Do tej pory zastanawiam się czy ten strój nie przyniósł pecha, gdyż para się rozstała po latach. Całe szczęście Krzyś i Ania mają świetny kontakt i nadal wspominają rodzinę Tyszków z sympatią. Pani Mira, która prowadzi w zabawny sposób swój profil na Instagramie nie zapomniała także o obecnej żonie Krzysztofa. Uważa, że w pewnym sensie jest „babcią tego związku”. (…) Przemiła @joibisz , która pojawiła się na wybiegu jest prawie Córeczką Marcinka. 🙃 W końcu Top Model odkryło Ją dla świata. Mogę śmiało powiedzieć że jestem babcią tego związku. Pan Krzyś szaleńczo zakochany , niech Im się wiedzie! (…) Wiedzieliście, że Krzysztof przyjaźni się z Marcinem od tylu lat? scena z: Krzysztof Ibisz, Joanna Kudzbalska, SK:, , fot. Jacek Kurnikowski/AKPA scena z: Krzysztof Ibisz, SK:, , fot. Jacek Kurnikowski/AKPA scena z: Marcin Tyszka, SK:, , fot. Podlewski/AKPA Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Mówili o nim, że będzie nowym Zbigniewem Cybulskim lub Gustawem Holoubkiem, a niektórzy porównywali go nawet do Jamesa Deana. Gdy odbierał dyplom w łódzkiej filmówce, był już rozpoznawalny i lubiany przez telewidzów, którzy z chęcią oglądali go w serialu „Stawiam na Tolka Banana”. 2 stycznia 1980 roku milicja znalazła jego ciało w służbowym mieszkaniu w Opolu. Piekarnik był otwarty, a w powietrzu unosił się zapach gazu. Wszystko wskazywało na to, że 25-letni Jacek Zejdler popełnił samobójstwo. Okoliczności jego śmierci do dziś nie są jednak jasne. 25 lata temu Gianni Versace zginął z rąk mordercy Jacek Zejdler: kariera Jacek Zejdler urodził się w styczniu 1955 roku w Łodzi. Pochodził z dobrego domu. Matka była lekarką, ojciec prawnikiem. On wymarzył sobie karierę aktorską. Skończył łódzką filmówkę, a jego kariera nabierała rozpędu. Prawdziwy rozgłos przyniosła mu tytułowa rola w serialu „Stawiam na Tolka Banana”. Zaraz po zakończeniu studiów dostał także etat w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi. Prywatnie był szaleńczo zakochany w dziewczynie, która z czasem stanie się jego żoną. Był w czepku urodzony. Wszyscy wróżyli mu wielką karierę. Poznaj więcej wzruszających historii innych polskich gwiazd, których już z nami nie ma: W 1979 roku funkcję dyrektora łódzkiego teatru przejął Bogdan Hussakowski, który zapowiedział zmiany. Wszyscy bali się masowych zwolnień i wprowadzenia nowych zasad. Okazało się jednak, że pracę stracił tylko jeden aktor – Jacek Zejdler – i nikt nie wierzył w to, że był to przypadek. Jeszcze na studiach Jacek Zjedler związał się ze środowiskiem antykomunistycznym i angażował się w działania Komitetu Obrony Robotników. Nie interesował się jednak polityką. Jak mówili jego znajomi, szukał swojego miejsca na ziemi, chciał odnaleźć siebie, a do ruchów opozycyjnych dołączył z powodów moralnych. Podpisywał protesty, chodził na opozycyjne zebrania, przywoził tusz z NRD. Był przesłuchiwany raz lub dwa. Czytaj także: Tajemnice śmierci Zbigniewa Cybulskiego. Tak zginęła legenda polskiego kina Jacek Zejdler: noc sylwestrowa 1979 roku Długo nie był bezrobotny. Dzięki wsparciu swoich kolegów bardzo szybko dostał nową pracę w opolskim Teatrze im. Jana Kochanowskiego. Znajomi zauważyli jednak, że jest ciągle przygnębiony. Wyprowadził się z Łodzi, a jego stosunki z żoną stawały się coraz bardziej oziębłe. Dodatkowo niektórzy przyjaciele mówili, że żyje w ciągłym strachu, ponieważ jest szantażowany przez SB. Noc sylwestrową 1979 roku spędził w mieszkaniu dyrektora teatru – Bohdana Cybulskiego. Było dużo ludzi i było dużo alkoholu, którego młody aktor sobie nie żałował. W końcu między nim a Bohdanem Cybulskim wybuchła kłótnia. Podobno dyrektor go skrytykował. Zdenerwowany Jacek Zejdler wybiegł z mieszkania, wsiadł do małego fiata swojej koleżanki i odjechał. Rano znajomi zobaczyli, że auto jest perfekcyjnie zaparkowane pod blokiem aktora i odetchnęli z ulgą. 2 stycznia do drzwi Wandy Wieszczyckiej, aktorki grającej razem z Jackiem Zejdlerem, zapukała sprzątaczka. „Ten pani młody przyjaciel, aktor, nie otwiera drzwi, a tam czuć gaz” – powiedziała. Wezwano milicję i pogotowie. Gdy funkcjonariusze weszli do mieszkania, zobaczyli, że Jacek Zejdler leży w śpiworze przy otwartym piekarniku. Rzeczywiście czuć było gaz. Korki były wykręcone tak, by nie mogło dojść od wybuchu. Czytaj także: Przyczyny śmierci Dariusza Siatkowskiego nigdy nie zostały wyjaśnione... Jacek Zejdler (z lewej) na planie filmu INNA, 1976 Fot. EAST NEWS/POLFILM Tajemnicza śmierć Jacka Zejdlera Dlaczego młody i zdolny aktor popełnił samobójstwo? Podobno tydzień wcześniej pojechał do Łodzi, by porozmawiać ze swoją żoną. Małżeństwo chyliło się ku upadkowi, a on nie mógł pogodzić się z rozstaniem. W rozpaczy napisał nawet poruszający i emocjonalny list do swojej koleżanki – aktorki Darii Trafankowskiej. Ta jednak była zajęta przygotowaniami do spektaklu i nie zdążyła odpisać. Nagłą śmiercią młodego aktora zaczęła interesować się cała Polska. Wiele osób mówiło, że prawdziwa przyczyna zgonu została zatajona. Miał być znaleziony w śpiworze, ale jego ciało podobno było związane drutem. Inna teoria mówiła o tym, że Jacek Zejdler utopił się w Wiśle lub Odrze. Niektórzy byli przekonani, że aktor tak naprawdę zginął w wypadku samochodowym. Za wszystkim miały stać Służby Bezpieczeństwa.
Niedawno minęła 40. rocznica tragicznej śmierci Jacka Zejdlera. Łódzkiego aktora, któremu wielką popularność przyniosła rola Tolka Banana w popularnym serialu nakręconym przez Stanisława Jędrykę. Kiedy zmarł miał zaledwie 25 lat. O przyczynach jego śmierci przez lata krążyły legendy Jacek Zejdler, czasem pojawiający się jako Zajdler, urodził się w 1955 roku w Łodzi. Jego ojciec Andrzej był adwokatem, mama Barbara lekarzem. Skończył III LO im. Tadeusza Kościuszki. Po maturze, którą zdał w 1973 roku dostał się do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Nie był anonimowym chłopakiem. Miał za sobą epizod w „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa”. Ale przede wszystkim tytułową rolę w serialu Stanisława Jędryki „Stawiam na Tolka Banana”. Pokolenie dzisiejszych czterdziestolatków powie, że był to ulubiony film ich dzieciństwa. Nie było podwórka, na którym nie nucono by piosenki o Tolku Bananie, o jego starych dżinsach i dziurawych kamaszach. Jacek Zejdler zagrał Szymka Krusza, chłopaka, który podszywa się pod Tolka Banana, uciekiniera z domu poprawczego i zajmuje się grupą tzw. trudnej Każdy chciał spotkać takiego Tolka Banana - mówi Beata Jaraś, łodzianka która przyznaje się, że dzieciństwie podkochiwała się w Jacku Zejdlerze, a w zasadzie w do dziś cieszy się wielką popularnością. Głównie dzięki młodym aktorom, którzy w nim zagrali. Znalazł ich reżyser „Stawiam na Tolka Banana” Stanisław Jędryka, który zmarł w ubiegłym roku. Nie ukrywał, że ciążyło nad nim jakieś Z sześciu aktorów grających główne role nie żyje już trzech - mówił nam w wywiadzie Stanisław Jędryka. - Żyją dalej w serialu. Na każdym kroku ludzie okazują mi życzliwości, dziękują za te wszystkie seriale. Bywa, że 13-letni chłopak prosi mnie o autograf, a potem pyta czy może mi uścisnąć dłoń. Sergiusz Lach przyszedł na zdjęcia próbne po ogłoszeniu w gazecie. Gdy go zobaczyłem to od razu wiedziałem, że to idealny kandydat na „Filipka”. Dalej nie szukałem. Był to niezwykły człowiek. Po latach odwiedziłem go w Sztokholmie, gdzie mieszkał. Był działaczem „Solidarności” i w pewnym momencie postanowił wyemigrować do Szwecji, bo groziły mu przykre konsekwencje. I rzeczywiście tak się stało. Pojechał do Szwecji, a następnego dnia zjawili się u niego panowie z SB zainteresowani jego osobą. Jacek Zejdler studiował już wtedy w łódzkiej Szkole Filmowej. Był idealnym aktorem do roli Tolka. Ostatni raz spotkałem się z nim na Mazurach. Kręciłem tam „Szaleństwo Majki Skowron”. Nagle ktoś zaczął wykrzykiwać w moją stronę: Dzień dobry panie reżyserze! Był to Jacek. Kilka lat później nie żył...Wspominany przez reżysera Sergiusz Lach zmarł nagle w Szwecji w 2015 roku. Miał 54 lata. W Szwecji mieszkał od lat, zajmował się fotografią. Nie żyje też Andrzej Kowalewicz, który w „Stawiam na Tolka Banana” grał „Cygana”, chłopaka o czarnych, kręconych włosach, który pięknie grał na skrzypcach. Zerwał jednak z aktorstwem. Wiele podróżował, zajmował się handlem, był właścicielem firmy serwisowej. W 2012 roku zginął w wypadku samochodowym...Filip Łobodziński, dziś znany dziennikarz, opowiadał w jednym z wywiadów o swojej znajomości z Jackiem Zejdlerem. Poznali się na planie „Stawiam na Tolka Banana”. - Jacek odmienił moje życie - mówi o swoim koledze Filip Łobodziński. - Pokazał mi „Ilustrowany Tygodnik Rozrywkowy” Jacka Janczarskiego i Adama Kreczmara, zeszyt, w którym spisywał teksty Beatlesów. Pokazał mi, że słowa piosenek mogą nieść opozycyjnaGdy Jacek studiował w Szkole Filmowej był już znanym człowiekiem. Jednak koledzy zapewniają, że popularność go nie Pozostał tym samym chłopakiem - mówi jeden z jego kolegów ze Szkoły studiów związał się z opozycją. Na pewno na postawę Jacka wpływ miała atmosfera w jakiej się wychował. Mama Barbara walczyła w Powstaniu Warszawskim. W Archiwum Historii Mówionej zachowały się wspomnienia matki aktora. Urodziła się w 1926 roku w Warszawie. Była jedynaczką pochodziła z rodziny Przed wojną chodziłam do Szkoły Ćwiczeń Konarskiego na ulicy Krakowskie Przedmieście - opowiadała Barbara Zejdler. - Skończyłam szkołę w 1939 roku. Zdałam do Gimnazjum Hoffmanowej. Mieszkałam na ulicy Marszałkowskiej 33, obok kościoła Zbawiciela. Moi rodzice Helena i Antoni Tomczakowie byli nauczycielami. Ojciec mój uczył w Pedagogium i w Szkole Ćwiczeń, tam gdzie chodziłam, a mama moja była nauczycielką kroju i szycia. Pracowała w szkole na sierpniu 1939 roku jej ojciec został powołany do wojska. Barbara z mamą zostały w Warszawie. Antoni Tomczak wrócił do domu w październiku. Od grudnia zaczął pracować w szkole na Sewerynowie. - Ja pierwszą klasę gimnazjalną zrobiłam jako siódmą klasę szkoły podstawowej w szkole na Sewerynowie - wspominała Barbara Zejdler. - Potem gimnazjum i liceum Hoffmanowej na kompletach oraz w klasach zawodowych jak farbiarska, modniarska. Reszta była na kompletach w poszczególnych domach. U mnie w domu była łacina i historia. Tak że małymi grupkami mieliśmy zajęcia szkolne przez cały okres okupacji, aż do wybuchu Powstania, właściwie do czerwca 1944 roku. Tata podczas okupacji cały czas był zaangażowany w pracę konspiracyjną. Mnie chronił, tak, że przeszłam tylko szkolenie sanitarne, szkolenie łącznościowe, obsługiwanie broni, ale nie byłam w żadnym zorganizowanym batalionie czy plutonie. Ojciec tego sobie nie życzył, miałam się uczyć, to była najważniejsza wybuchło Powstanie Warszawskie znalazła się w Batalionie „Zaremba-Piorun”, a jej mama działała w punkcie PCK na ulicy Marszałkowskiej. - I tak całe Powstanie: ja zostałam łączniczką, a mama była w służbie pomocniczej przez cały okres Powstania - mówiła pani Barbara. - Obsługiwałam centralkę telefoniczną, jako łączniczka byłam pośrednikiem wewnątrz batalionu i pomiędzy innymi grupami. Tata był cały czas na Powiślu w żandarmerii. Miał pseudonim „Elba” i stopień Jacka Zejdlera przeżył Powstanie. Znalazł się w obozie w Murnau. A jego mama i babcia trafiły przez Ożarów do Lamsdorfu, potem Millberg, Altenburg i Oberlangen. W latach 50. Antoni Tomczak został aresztowany za przynależność do Armii Krajowej. Cztery lata był przetrzymywany w więzieniach w Warszawie i Rawiczu. Po zakończeniu wojny pierwszy do Polski wrócił Antoni Tomczak. Znalazł się w Poznaniu. Odnalazł żonę i córkę. One też wróciły do kraju. Zatrzymali się najpierw w Poznaniu. Tam Barbara zaczęła studiować medycynę. - Po dwóch latach, rodzice dostali pracę i mieszkanie w Łodzi, ja też tam się przeniosłam - wspominała pani Barbara. W Łodzi skończyła medycynę, pracowała jako pediatra. Zmarła w 2016 roku. Jej ojciec Antoni Tomczak, który urodził się w 1900 roku w podłódzkim Swędowie, podczas wojny ukrywał i opiekował się żydowską rodziną uciekinierów z getta; Heleną Sztejn i jej dwoma synami. W roku 2001 Instytut Yad Vashem za pomoc udzielaną Żydom w czasie okupacji przyznał pośmiertnie Antoniemu Tomczakowi medal oraz tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. W Łodzi pracował w Studium Nauczycielskim przy ul. Wólczańskiej. Zmarł w 1965 roku. Na studiach w łódzkiej Szkole Filmowej jego wnuczek Jacek związał się z łódzkim środowiskiem skupionym wokół Komitetu Obrony Robotników. Józef Śreniowski, jedyny w Łodzi członek KOR-u, dobrze pamięta Jacka Zejdlera i pierwsze spotkanie z aktorem. KOR zbierał podpisy pod listem do Sejmu, w którym domagano się zwolnienia z więzień robotników zatrzymanych po wydarzeniach w Radomiu i Ursusie. - Nie było nas w Łodzi wielu - wspomina Józef Śreniowski. - Pomagali nam studenci, z polonistyki, fizyki, biologii. Zapamiętałem też dwójkę młodych ludzi, którzy studiowali w szkole filmowej. Przynieśli bardzo dużo studentami byli Jacek Zejdler i studentka reżyserii, nieżyjąca już Natasza Czarmińska. Józef Śreniowski zwrócił uwagę, że podpisy zostały źle zebrane, po drugiej stronie, tak że podpisujący mogli nie wiedzieć pod czym składają swój podpis. - Powiedziałem im, że trzeba będzie jeszcze raz je zebrać - opowiada łódzki opozycjonista. - Wtedy Natasza stwierdziła, że ona podpisze się po drugiej stronie, by potwierdzić autentyczność tych podpisów. Był to przejaw wielkiej odwagi, bo ludzie nie chcieli się podpisywać nawet pod wysyłaniem tych list listem Śreniowski nawiązał bliższą znajomość z Jackiem. Obaj interesowali się teatrem studenckim. Aktor pisał nawet na ten temat pracę magisterską. Starszy kolega dostarczał mu różnych Przychodził często do mnie do domu - mówi Józef Śreniowski. - Nie interesował się polityką, ale związał się z nami z powodu moralnego sprzeciwu. On szukał swojego miejsca w życiu... Był bardzo wrażliwym młodym z pracy i wyjazdPo skończeniu szkoły filmowej Jacek Zejdler dostał etat w Teatrze im. Jaracza. Jego dyrektorem był wtedy Jan Maciejowski. Nieżyjąca już Barbara Wałkówna, długoletnia aktorka tego teatru, która wykładała też w Szkole Filmowej zapamiętała Jacka z roli Gucia w „Ślubach panieńskich”. Zagrał ją jeszcze na studiach. Był to jednocześnie jego Pięknie zagrał tego w Gucia - wspominała Barbara Wałkówna. - Nie był za wysokim, ale na scenie był pełen wdzięku, bardzo zabawny. Prywatnie robił wrażenie człowieka spokojnego, z poczuciem humoru. Takiego, do którego uśmiecha się świat. Aktor dalej współpracował z łódzką opozycją. Nieżyjący już Tomasz Filipczak, działacz podziemia, mówił nam że Jacek był jednym z najwspanialszych ludzi jakich spotkał na swojej Byliśmy ze sobą blisko, choć nie była to taka przyjaźń na śmierć i życie - wyjaśniał. - Był fantastycznym, otwartym chłopakiem. Zawsze Filipczak opowiadał, że kiedyś dał mu marki NRD-owskie. Kolega Jacka, znany aktor, jechał do wschodnich Niemiec. Przywiózł im tusz, mazaki, wtedy to były niedostępne w Polsce materiały, a niezbędne do konspiracyjnej pracy. - Gdyby Jacek żył, to byłby dziś drugim Holoubkiem - twierdził Tomasz Filipczak. - Myślę, że był zbyt wrażliwy, delikatny, nie wytrzymał ciśnienia. Potem wszystko potoczyło się tak jak potoczyło...Dziewczyną Jacka Zejdlera był znana, nieżyjąca już aktorka Daria Trafankowska. Była rok starsza od Jacka. Razem studiowali aktorstwo w łódzkiej Szkole Dziewczyna Tolka Banana! - krzyczały dzieci, gdy szła z Jackiem łódzkimi ulicami. Jednak ich związek nie przetrwał. Rozstali się, Jacek poznał inną dziewczynę z którą się ożenił. Po latach Daria Trafanowska opowiadała, że dostała dramatyczny list od swojego byłego chłopaka. Jacek miał w nim pisać, że nic nie ma sensu i myśli o tym, by pożegnać się z tym światem. Ona przygotowywała się do premiery „Braci Karamazow”. Kilka dni po niej dotarła do niej tragiczna 1979 roku Jacek Zejdler zagrał jeszcze w serialu Jerzego Hofmana „Do krwi ostatniej” . Grał Zbyszka Trepko, młodego chłopaka wstępującego do armii Zygmunta Berlinga. Ale ten rok nie był dla niego szczęśliwy. Stracił pracę w łódzkim Teatrze im. Jaracza. Akurat zmieniała się jego dyrekcja. Jana Maciejowskiego zastąpił Bogdan Hussakowski, który do Łodzi przyjechał z Opola. Zwolnił tylko jednego aktora z dotychczasowego zespołu „Jaracza”. Tym aktorem był właśnie Jacek Zejdler. Dziś już trudno dociec dlaczego stracił tę pracę. Tomasz Filipczak przekonywał, że były to powody polityczne. - Wystawiano spektakl z czasów rzymskich, tytułu nie pamiętam - opowiadał Tomasz Filipczak. - Jacek z kolegami na ścianie sceny umieścił wielki napis: KOR...Jeden z przyjaciół Jacka, który woli pozostać anonimowy, też sugeruje, że stała za tym sprawa polityczna. Były podobno naciski z zewnątrz, by Zejdlera zwolnić...Jacek był rozczarowany tą decyzją. Z dnia na dzień pozostał bez pracy. Pomogli przyjaciele. Dwóch grało w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Zapytali ówczesnego dyrektora Bogdana Cybulskiego, czy przyjmie Jacka. Zgodził się. We wrześniu 1979 roku Jacek Zejdler znalazł się w Opolu. Zaczął próby do „Wojny chłopskiej” Jonasza Kofty. Premiery nie doczekał...Zdzisław Jaskuła, nieżyjący już znany łódzki poeta, były dyrektor Teatru Nowego w Łodzi, też działacz opozycji, widział się z Jackiem Zejdlerem na kilka dni przed jego śmiercią. Pamięta tylko, że miało to miejsce w mieszkaniu ich wspólnej koleżanki Joasi. Zapamiętał Jacka jako niesłychanie wrażliwego, młodego Tego wieczoru rozmawialiśmy bardzo długo - wspominał Zdzisław Jaskuła. - Widać było, że jest w depresji. Miał nieciekawą sytuację rodzinną, której szczegółów nie znałem. Chodziło o rozczarowanie miłosne. Pojawiły się problemy w jego małżeństwie. Miał poczucie absurdu dalszej egzystencji. To osobiste nieszczęście bardzo przeżywał. Przekonywałem Jacka, że życie ma sens. Gdy się rozstawaliśmy wydawało się, że jest weselszy, uspokojony. Ale chyba było to tylko złudzeniem. Kilka dni później dowiedziałem się, że nie śmierci Jacka Zejdlera przez lata krążyły legendy. Mówiono, że Tolek Banan zginął w wypadku samochodowym. Pojawiały się informacje, że SB-ecy zrzucili go z mostu na Odrze, albo przejechali go autem. Inna z wersji mówiła, że związali aktora, wsadzili do śpiwora i odkręcili gaz. Jak było naprawdę?Józef Śreniowski jeszcze dziś nie wyklucza, że za sprawą śmierci Jacka Zejdlera stoi UB, że było to upozorowane samobójstwo. Wie, że aktora nękało SB. Powiedział mu kiedyś, że jest szantażowany przez SB-eków. Nie zdradzał jednak o co Raz tylko zdenerwowany Jacek krzyknął: Nie zrobią ze mnie kapusia! - wspomina Józef przyjaciel Jacka opowiada, że kiedy był z nim na kursach dokształceniowych organizowanych w Łodzi. Było to w jednym z mieszkań przy ul. Narutowicza, niedaleko słynnej przed laty kawiarni „Irena”. Wpadli tam SB-ecy... Potem on wyjechał z Łodzi, Jacek został. Wie, że był ciągany przez SB-eków... Jednak jego zdaniem to co się stało było zbiegiem splotu psychologicznych zdarzeń. Rok przed śmiercią Jacek ożenił się. Gdy wyjechał do Opola, jego żona została w Łodzi. Zaczęło się coś psuć. Bardzo to przeżywał. - Wydawało się, że nie jest kruchy, ma dużo siły - twierdzi jego przyjaciel. - Optymistycznie myślał o swojej przyszłości zawodowej, życiowej. Coś jednak musiało w nim sylwestrowa, na której witano nowy 1980 rok zorganizował dyrektor opolskiego teatru, Bohdan Cybulski. Jacek był na tym sylwestrze. Podobno doszło do jakiejś wymiany zdań między nim a dyrektorem. Obaj byli po alkoholu. Jacek wyszedł z imprezy. Wrócił do swojego mieszkania. Na ulicy równo zaparkował swojego fiata, tak żeby następnego dnia bez problemów nim odjechać. Jacka znaleziono 2 stycznia 1980 roku. Ktoś poczuł gaz wydobywający się z jego mieszkania. Leżał w śpiworze, przy otwartym piekarniku. Podobno wcześniej wykręcił korki. Jacek Zejdler został pochowany w rodzinnej Łodzi. Spoczął na cmentarzu przy ul. Szczecińskiej. Krótko przed śmiercią pojawił się w filmie „Wesela nie będzie”. Zagrał w nim samobójcę, którego odratowano po kolejnej próbie odebrania sobie życia... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera