MSZ Turcji wyraziło głębokie zaniepokojenie rosnącymi napięciami między USA i Iranem. Amerykańska operacja, w której zginął irański generał Kasem Sulejmani, doprowadzi do wzrostu Niedawno ujawniono, że Arabia Saudyjska od pewnego czasu prowadzi z Iranem tajne rozmowy na temat normalizacji wzajemnych relacji. Jeśli do tego dojdzie to skorzystają na tym nie tylko oba te kraje, ale będzie to miało również stabilizacyjny wpływ na region, choć nie rozwiąże wszystkich problemów. Korektę saudyjskiej polityki zagranicznej wymusiła przy tym zmiana władzy w USA Konflikt USA z Iranem może więc wzbudzać u Putina równy niepokój, co u przywódców Europy Zachodniej. Wszystkie te kłopoty wewnętrzne i na arenie międzynarodowej sprawiają, że coraz częściej pojawiają się komentarze wieszczące załamanie władzy Putina sprawowanej już od 20 lat (to kolejna ważna dla rosyjskiego prezydenta Americký prezident Donald Trump pohrozil Íránu zničením. Pokud se Teherán pustí do války, bude to podle Trumpa konec Íránu. Prozatím nejdůraznější hrozba Washingtonu Íránu představuje další vyostření probíhající krize. „Jestliže chce Írán bojovat, bude to konec Íránu. Už nikdy znovu nevyhrožujte USA," napsal Trump na Twitteru. Spojené státy v minulém týdnu Data utworzenia: 7 stycznia 2020, 7:04. Irańsko-amerykański konflikt rozlewa się na Bliskim Wschodzie. W sobotę w sąsiadującym z Iranem Iraku międzynarodowe dowództwo NATO zawiesiło Konflikt Ameryki z Iranem sięga lat 50. XX wieku. Zabójstwo generała Sulejmaniego 3 stycznia przez siły USA gwałtowanie zaostrzyło tę relację #onet100 Konflikt iracko - irański. Irak oraz Iran – dwa dynamiczne kraje, rozwijające się, które dysponują olbrzymim potencjałem gospodarczym wynikającym z posiadanych złóż ropy naftowej. Konflikt wynikał z rywalizacji między państwami o dominującą pozycją w regionie zatoki Perskiej oraz próba eksportu rewolucji szyitów irańskich. Bagdád chce podle slov premiéra Iráku udržet rovnováhu mezi vztahy k Washingtonu a k Teheránu. Jak řekl na bezpečnostní konferenci v Bagdádu, „Budu se od toho držet dál.“ a přitom měl na mysli napětí mezi USA a Íránem. Abádí také vyjádřil naději na to, že jaderná dohoda s Íránem bude zachována. Stany Zjednoczone rozmieszczą baterię rakiet Patriot na Bliskim Wschodzie i skierują tam kolejny okręt wojenny, by "móc odpowiednio reagować na zagrożenia ze strony Iranu" - poinformował w Turcja coraz bardziej opowiada się za zacieśnieniem relacji z Iranem. W Iraku okazuje się, że powstający tam rząd jest pod wpływem Teheranu. Ważna jest też rola Rosji, która ma tradycyjne dobre stosunki z Iranem. I teraz USA niejako pchają NATO w ten konflikt, a rządy Niemiec i Francji nie chcą mieć z tym nic wspólnego. MdADse. Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...Ewelina Kolecka| 13:22Turcja zajęła stanowisko w kwestii konfliktu USA i Iranu. Prezydent Recep Erdogan przedstawił swoją opinię na temat zabójstwa Kasema Sulejmaniego. Erdogan zdradził, o czym rozmawiali po atakach. (East News, Pool Presidential Press Service/Associated Press)Prezydent Turcji wystąpił w telewizji CNN Turk w niedzielę 5 stycznia. Jak informuje agencja prasowa "TASS", właśnie w trakcie wywiadu Erdogan odniósł się do ostatnich Erdogan przyznał, że w ostatnich dniach skontaktował się z prezydentem USA. Miał zwróci Kategorie: IranUSADonald TrumpIII Wojna Światowaprogram nuklearnyWOJNAwojna z IranemPolityka W ostatnich miesiącach powróciła kwestia umowy nuklearnej, którą Stany Zjednoczone podpisały z Iranem w 2015 roku, czyli jeszcze za kadencji Baracka Obamy. Od tamtego czasu rząd w USA się zmienił, a wraz z nim podejście do Iranu i jego programu jądrowego. Donald Trump jako zażarty zwolennik „demokratyzacji” Iranu ma wkrótce podjąć bardzo ważną decyzję – może unieważnić umowę, lub zmienić jej treść, co tak czy inaczej może wywołać groźne konsekwencje. Przypomnijmy, że podpisana kilka lat temu umowa nuklearna miała w domyśle zagwarantować, że Iran nie wyprodukuje własnej broni jądrowej. Porozumienie to nakładało również ograniczenia na program i pozwoliło kontrolować jego rozwój w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych. Barack Obama mocno naciskał, aby doszło do tego porozumienia, co z zadowoleniem zostało przyjęte w Chinach i Rosji, zaś dokładnie odwrotne reakcje pojawiły się w Arabii Saudyjskiej i Izraelu. Teraz nowy prezydent USA, Donald Trump uznał, że umowa z Iranem jest fatalna i trzeba się jej jakoś pozbyć, albo przynajmniej zmienić jej warunki. Według niego, układ ten i tak pozwoli Iranowi zbudować broń jądrową po 2025 roku, gdy straci już swoją ważność. Ostatnio Izrael po raz kolejny oskarżył swojego największego rywala na Bliskim Wschodzie o potajemne prace nad bronią jądrową. Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) posiada dokładnie odwrotne zdanie w tym temacie. Iran naturalnie nie jest zadowolony z tej sytuacji i zagroził poważnymi konsekwencjami, w tym między innymi jednostronnym wypowiedzeniem umowy i wznowieniem prac nad programem jądrowym. Dodajmy zresztą, że niedawno Stany Zjednoczone domagały się, aby agencja MAEA dodatkowo skontrolowała wszystkie irańskie bazy wojskowe w ramach tejże umowy. Organizacja oczywiście nie może tego zrobić, gdyż w porozumieniu nie ma nawet takiego zapisu. W najbliższym czasie, Donald Trump ma podjąć decyzję, czy wycofa się z umowy nuklearnej, co będzie równoznaczne z ponownym nałożeniem sankcji gospodarczych na Iran. Ostatnio domagał się, aby Niemcy, Francja i Wielka Brytania wprowadziły do niej poprawki, gdyż w przeciwnym wypadku unieważni ją. Warto zaznaczyć, że wśród państw krytykujących umowę z Iranem są tylko Stany Zjednoczone, Izrael i Arabia Saudyjska. Analitycy zastanawiają się, jakie decyzje podejmie Iran, jeśli Trump faktycznie odrzuci umowę nuklearną i wygląda na to, że działania Stanów Zjednoczonych mogą doprowadzić nawet do wybuchu wielkiej wojny. Iran ogłosił, że opracował już plany reakcji na każdą decyzję Trumpa. Może to być np. zwiększenie swojej aktywności wojskowej w Syrii i Jemenie. Jednak najpoważnejszą konsekwencją będzie to, że Iran już bez ukrywania się będzie miał możliwość rozwoju programu jądrowego poza jakąkolwiek kontrolą. Co więcej, dowódca marynarki wojennej IRGC, admirał Ali Fadavi groził niedawno zatopieniem amerykańskich okrętów wojennych. Jak wskazuje Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres, zawarta umowa nuklearna jest w chwili obecnej gwarantem bezpieczeństwa, dlatego odejście od niej może wpędzić Stany Zjednoczone w sidła kolejnej wojny, której od dawna chce Izrael. Ocena: 19907 odsłon - Iran wycofał się. Nie było amerykańskich ofiar, szkody dla naszych instalacji były minimalne. To dobra wiadomość - tak w specjalnym wystąpieniu prezydent ocenił skutki uderzenia rakiet kilkanaście godzin wcześniej. Zapowiedział jednak, że zabicie w piątek irańskiego generała Kasema Sulejmaniego będzie początkiem nowej polityki USA na Bliskim Wschodzie. - Świat od 1979 r. tolerował agresywną politykę Iranu w regionie. To się skończyło - zapowiedział. Zdaniem Trumpa Teheran znalazł środki na atak na aktywa USA i sojuszników Ameryki dzięki dochodom z eksportu ropy, które umożliwiło porozumienie o rozbrojeniu atomowym z 2015 r. Co gorsza według niego umowa i tak nie zapobiegnie zdobyciu przez Iran broni jądrowej. Dlatego prezydent wezwał Chiny, Francję, Niemcy i Wielką Brytanię do pójścia śladem Ameryka i zerwania porozumienia. Trump zapowiedział także, że Stany jeszcze bardziej zaostrzą sankcje, które i tak już doprowadziły Iran na skraj bankructwa. Prezydent wezwał także NATO do większego zaangażowania się na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie. Taka deklaracja w praktyce oddala ryzyko wojny między Iranem a Ameryką. Tym bardziej, że wcześniej szef irańskiej dyplomacji Mohammad Zafir podkreślił, iż uderzając na irackie bazy USA, Iran „zamknął” kampanię przeciw Ameryce. Relacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem od kwietnia mocno się pogorszyły. 8 kwietnia administracja amerykańska uznała irański elitarny Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za zagraniczną organizację terrorystyczną. 22 kwietnia Stany Zjednoczone wygasiły zwolnienia z obowiązku nałożenia sankcji na Iran w odniesieniu do ośmiu krajów (Chin, Indii, Włoch, Grecji, Japonii, Korei Południowej, Tajwanu i Turcji), które nadal kupowały irańską ropę. 8 maja Waszyngton nałożył nowe sankcje na irański sektor wydobywczy i stalowy. W odpowiedzi na te działania, tego samego dnia prezydent Iranu Rouhani zapowiedział, że Iran przestanie wypełniać dwa ze swoich zobowiązań określonych w porozumieniu nuklearnym: wstrzyma eksport nadwyżki wzbogaconego uranu i ciężkiej wody, co oznacza, że w pewnym momencie przekroczy pułap zapasów dopuszczonych postanowieniami porozumienia. Ponadto, jeżeli pozostali sygnatariusze porozumienia (w szczególności Europa) nie udzielą Iranowi pomocy gospodarczej, Teheran zagroził, że przestanie przestrzegać również pozostałych warunków dotyczących programu nuklearnego. Innymi słowy, Iran może ponownie wzbogacać uran do celów militarnych, co może zostać zinterpretowane przez Waszyngton jako casus belli – wydarzenie uzasadniające podjęcie działań wojennych. W ostatnich dniach Stany Zjednoczone ogłosiły, że wysyłają w ten rejon siły zbrojne, lotniskowiec USS Abraham Lincoln i okręt desantowy USS Arlington. Jak wytłumaczyć ten nagły wzrost napięcia? Dla przypomnienia: nowe sankcje Stanów Zjednoczonych wobec Iranu nałożono w listopadzie 2018 r., na 50 banków i ich podmiotów zależnych oraz na 200 przedstawicieli branży transportowej; pewne ograniczenia zastosowano również wobec eksportu ropy naftowej (z wyłączeniem ośmiu krajów wspomnianych powyżej). Iran zareagował na te sankcje ze zdecydowanym opóźnieniem z dwóch powodów: 1) władze w Teheranie uznały, że Donald Trump nie ma szans na reelekcję w przyszłym roku, co staje się coraz mniej pewne, a także 2) były przeświadczone, że pozostali sygnatariusze porozumienia nuklearnego udzielą Iranowi pomocy gospodarczej, aby zrównoważyć skutki odstąpienia Waszyngtonu od porozumienia i nałożenia nowych sankcji amerykańskich. Europa uruchomiła INSTEX – mechanizm wspierania wymiany handlowej umożliwiający obejście amerykańskich sankcji wobec Iranu, nie przyniósł on jednak dotychczas wymiernych efektów w odniesieniu do handlu i irańskiej gospodarki. Dwóch pozostałych sygnatariuszy – Rosja i Chiny – nie wydaje się skłonnych do zaangażowania się w konflikt dyplomatyczny. Chiny wręcz dążą do zmniejszenia importu ropy z Iranu, denominowanego najprawdopodobniej w CNY, aby uniknąć dalszego pogorszenia relacji z Waszyngtonem. Ponadto po obydwu stronach aktywnie działają zwolennicy otwartego konfliktu (w Iranie Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej dąży do zwiększenia swojej strefy wpływów w tym regionie, natomiast w Stanach Zjednoczonych neokonserwatyści, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego J. Bolton, marzą o zmianie reżimu politycznego w Iranie). Czego można się spodziewać? Prezydent Trump z dużym prawdopodobieństwem nie chce wypowiedzieć wojny. Odciął się wręcz publicznie od takiego rozwiązania sugerowanego przez J. Boltona. Na tym etapie nie miałoby to żadnego sensu. Strategia dotycząca sankcji przyniosła efekty w postaci osłabienia gospodarczego Iranu, co doprowadziło do dwucyfrowej inflacji (przekraczającej 40%), deprecjacji riala względem dolara amerykańskiego do poziomu około 143 000 IRR za USD (w porównaniu ze sztywnym oficjalnym kursem na poziomie 42 000 IRR), spadku PKB, który według MFW w tym roku może osiągnąć 6%, a także spadku eksportu ropy do najniższego poziomu od kilkudziesięciu lat, tj. do 0,5 mln baryłek w porównaniu z 2,5 mln baryłek zaledwie rok temu. Eskalacja konfliktu może również zagrozić stabilizacji całego regionu i dążeniom do rozstrzygnięcia konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Ponadto wydaje się mało prawdopodobne, by administracja Trumpa była skłonna do prowadzenia wojny na dwóch frontach (z pewnością wyciągnęli odpowiednie wnioski z porażki Napoleona), koncentrując się przede wszystkim na Chinach. Nie należy ignorować ryzyka eskalacji lub wypadku o konsekwencjach militarnych (np. zablokowania jednostek irańskich przez amerykańskie okręty wojenne w cieśninie Ormuz), ponieważ zagrożenie to jest wysokie ze względu na brak bezpośredniej komunikacji pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. W przeciwieństwie do zimnej wojny, kiedy Waszyngton i Moskwa połączone były za pośrednictwem czerwonego telefonu (zainstalowano go w 1963 r. po tym, jak świat stanął w obliczu potencjalnej wojny atomowej), pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem nie istnieje tego rodzaju system komunikacji umożliwiający deeskalację napięć. Jaki może być wpływ tego konfliktu na rynek? Konsekwencje dla rynku były dotychczas ograniczone. Inwestorzy koncentrowali się głównie na chińsko-amerykańskiej wojnie handlowej, uznając ją za podstawowe ryzyko, a rynek ropy otrzymywał pozytywne sygnały od innych producentów chętnych do zajęcia pozycji Iranu na rynku. Tłumaczy to, dlaczego ceny ropy spadły o 8,3% od kwietniowej zapowiedzi Waszyngtonu, że nie udzieli kolejnych zwolnień z obowiązku stosowania sankcji w odniesieniu do eksportu ropy z Iranu. Jednak jak często wspominaliśmy w kontekście tej i innych sytuacji, niepokojące jest samozadowolenie rynku, w tym również w odniesieniu do konfliktu na linii Waszyngton—Teheran. W oparciu o wszystkie negatywne niespodzianki geopolityczne, które wpływały na rynek od 2016 r., wyraźnie widać, że inwestorzy powinni uważnie śledzić rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Mimo iż nasz podstawowy scenariusz nie zakłada eskalacji konfliktu, zawsze może mieć miejsce jakiś wypadek o istotnych konsekwencjach dla rynku, w szczególności, gdy nie ma bezpośredniej komunikacji pomiędzy obydwoma stronami konfliktu. Christopher Dembik, dyrektor ds. analiz makroekonomicznych w Saxo Banku Śledź nas w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas >>